piątek, 18 marca 2016

Pan Blam

- Nie strasz mnie tak...- burknąłem - jakbym chciał mieć okazję, żeby się z tobą spotkać...
Kobieta obejrzała się na mnie i uśmiechnęła w podejrzany sposób.
-Jak już idziemy tym tematem... nie chciałbyś może mieć skrzydeł?
Wzdrygnąłem się po raz enty.
- Pudełkowi ludzie nie latali, nie latają i nie będą latać. Stężenie pary wodnej w powietrzu wysoko nad ziemią jest dla nas zabójcze.
-I tu masz rację, ale spójrz na mnie! Mam kocie uszy, chociaż nawet nic przez nie nie słyszę! Chodzi tu o samą świadomość posiadania czegoś, o czym się zawsze marzyło. No chyba, że nie marzysz o skrzydełkach...
- Nie, nie marzę. Pragnę tylko przeżywać przygody i żyć.
-Przygody mówisz... - nagle Cynthia się zatrzymała - A co jeśli mogę cię zabrać na małą "przygodę"? Ah! Oczywiście zapewniam cię, że przeżyjesz! Wiesz, chodzi mi tylko zobaczenie czegoś, czego się nie znało.... Nic więcej!
Podejrzane...
- Dobra. Ale jak mi się cos stanie to... - zamilkłem, bo nie wie co by mogło jej zagrozić...
-Zaufaj mi! Już moja w tym głowa żebyś był cały - wskazała w kierunku ścieżki - potraktuj to może nie tyle jako przygodę, co zaproszenie na herbatę... no chyba, że nie pijesz...
- Pije - poprawiłem muszkę - co robi wąż w twojej kieszeni?
-Póki co, to jedyny obiekt, który nie umarł bądź nie jest umierający - trójgłowy gad wypełznął na jej dłoń - No i jakoś tak postanowiłam go nie spuszczać z oczu.
Przyjrzałem się stworzeniu. Nie, żebym sądził coś złego o niej  po jej słowach i wspominaniu o 'nieżywych obiektach', ale jakoś specjalnie jej nie ufam...
- Ma jakieś imię? - może w ten sposób wyciągnę z niej trochę informacji...
-Jeszcze nie. ALE! Wciąż nad tym pracuję - zaczęła bawić się wężem przekładając go z ręki do ręki.
- Polycephalus by do niego pasowało... - powstrzymałem się od chęci pogłaskania dziwnego stwora.
-Rozważę tą opcję - wrzuciła gada spowrotem do kieszeni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz