piątek, 5 lutego 2016

Cynthia

Siedziałam przed starym biurkiem, na którym leżał stos papierów. Przeglądałam je przy świecy i od czasu do czasu brałam łyk zimnej już kawy. Dokumenty przedstawiały szczegółowe informacje moich prac. Czego bym nie próbowała, projekt zawsze kończył się niepowodzeniem. Z transu wybudził mnie dźwięk kubka rozbitego o metal. Leniwie zerknęłam w stronę kawy rozlanej na podłodze. Moją uwagę przykuł mój ostatni projekt, który popędził do kałuży i z radością zaczął ja zlizywać. Mowa tu o wężu albinosie, który za moją pomocą zyskał dodatkowe dwie główki. Szczerze sądziłam, że tak jak inni zscznie konać po trzech dniach... A dziś jest piąty dzień. Co takiego zrobiłam inaczej?  Z niezdrowym uśmiechem na twarzy jeszcze raz zaczęłam przeglądać papiery. Odepchnęłam się od biurka  jadąc na skórzanym krześle biurowym.
-To jest to! - wykrzyknęłam, nasłuchując jak odpowiada mi echo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz